¦piew na wiosnę

Mosty tych przedmie¶ć zielonych,
jakże ich wiele, jak dudni± od koni -
- siwe i kare konie z pogoni
za mn±, za wiosn±, za tonem.
Jakże ich wiele, wzbieraj± i coraz
sypi± jak płatki, jak ptaki podków.
Jasna, niedzielna, zwierzęca to pora
na szyjach słodko zwinięta jak kot.
Wyrój z błękitu. Ileż obłoków!
Ptaki zielone trzeszcz± spod pokryw.
W lotnych ulotnie badylach pokrzyw
sypi± się płaskie łuski potoku.
Małe dziewczynki biegn±. Od sukien
bieli, anieli, uskrzydla się obraz,
ziemia odpływa spod nieba jak łukiem.
Słońce dojrzałe jak jabłko obrać!
Dłonie na wodę: płaski i pluski,
w kroplach twarzyczki wyklutych piskl±t.
W rybiej, przejrzystej łódeczce łuski
płyniesz przeze mnie stalow± wisł±.
szpital, kwiecień 1941

© 1999/2017 JoKeR. All Rights Reserved.