Noc

Madonno moja, grzechu pełna,
w sen jak zwierciadło pęknięte wprawiona.
Duszna noc, kamień gwiazd na ramionach
i ta trwoga, jak ty - nieśmiertelna.

Madonno moja w grzechu poczęta,
to nie są winy, którym łez brak.
noc jak zwierzę zatulone w strach,
noc, która zawsze pamięta.

Usta są gorzkie i suche, do łodyg
spalonych tak młodo podobne,
oczy ogniem niepłodne -
złoty orzech.

Czym łuskać z zamyślenia?
Wiarę uczynic po zgonie?
Jestem jak blask twój, co tonie
w morzach powrotnych jak ziemia.

Madonno, czym mnie wybawisz od nocy?
Czy dziecko przywrócisz wygięciem warg na dół?
Snom kolistyym, kwiatom, wodospadom
dasz się przez mnie toczyć?

Uczyć ruch nieomylny, daj nazwanie
wiatrom chłodnym, które z dzbanów leją
płyn, co jak płomień jest.
Dziś noc i budzę się, zanim dojrzeję
w lusterkach twoich łez.

                        28 III 1942

© 1999/2017 JoKeR. All Rights Reserved.